Są ludzie, którzy mnie drażnią od pierwszego zdania. Czasem nawet trudno powiedzieć dlaczego.

I oczywiście najprościej pomyśleć: taki człowiek po prostu jest irytujący. Ale nie zawsze mnie to przekonuje.

Bo dlaczego jedna osoba tylko trochę działa mi na nerwy, a przy innej aż mnie nosi? Może dlatego, że ona pozwala sobie na coś, czego ja sobie nie daję. Może mówi głośno to, co ja zwykle zatrzymuję dla siebie. Może jest bezczelnie swobodna tam, gdzie ja się pilnuję.
A może trafia dokładnie w coś, czego sama w sobie nie lubię. Nie chodzi o to, żeby każdą irytację rozkładać na części pierwsze i szukać w niej wielkiej prawdy o sobie. Ale czasem warto się zatrzymać przy jednym pytaniu: dlaczego właśnie to mnie tak rusza? Bo może wcale nie chodzi tylko o tego drugiego człowieka. A czasem, dla porządku, naprawdę chodzi tylko o niego. 😉

Ciekawe, ile w tym, co nas tak bardzo wkurza w innych, jest naprawdę o nich, a ile jednak o nas.